I tak zostałaś
I tak zostałaś : przechylona
i z półuśmiechem pożegnania
na drżących wargach. Jak na scenie,
gdy rola ma się ku końcowi,
smęt w słowach brzmi aktora-smutek
spojrzeniem mi podałaś. Może
to tylko błysk był skośny słońca
od ócz odbity? Może prawda
jest tylko chwilą, która mija,
refleksem słońca tak rozpierzchłym,
jak twoja twarz w pamięci mojej...
Myślę o tobie. Twoje oczy,
Myślę o tobie. Twoje oczy,
twój głos, twój uśmiech przypominam,
patrząc na niebo. Zboczem nieba
zsuwa się obłok, jakbyś lekko
profil zwróciła w lewo. Ówdzie
drzewo wplątane w wiatr przechyla
koronę twoim przechyleniem,
a tam w powietrzu ptak się waży -
i wiem, że tak do twarzy wznosisz
dłoń w zamyśleniu. Rozproszona
uroda rzeczy, błysk przelotny
piękna na ziemi wiem, że w tobie
uwiązł i...
Moja droga
Gdy mówię : jesteś moją Muzą,
rwą włosy z głowy : idiota,
a nie poeta patriota.
A kiedy wołam : wróć, zgubiona,
klną w żywy kamień :drań skończony,
kocha się, gdy ojczyzna kona.
A ja naprawdę już nie mogę
i nie chcę nawet, gdybym mógł,
ja się przed poetami korzę,
którzy chuchając w iskrę Bożą
kładą do kraju prostą drogę.
Lecz ja cóż : błądzę po bezdrożach
i ciebie...
Epitalamium
Niech milczą inni. Płonie hymen,
ku toastowi kielich wznieśmy.
Niechaj się rym powiąże z rymem
w węzeł poezji.
Przełammy słowo i podzielmy,
zanim siądziemy, żeby zjeść.
Oto wam niosę hymn weselny -
tę pieśń.
*
Jest noc jak zasypany tunel
i w niej na dnie zgubiony człowiek.
Gdzież mądra dłoń, co pomóc umie,
i gdzież, by go wołało,...
Ja wiem
Ja wiem, ze w wiecznym kole przemian
zapadnie wszystko jakby w morze,
że minie czas i minie ziemia,
i to, com kochał i com tworzył.
Próżno bym, pełen wielkich tęsknot,
jak ślad na piasku wieczność tropił,
bo ludzki trud i ludzkie piękno
jest jak na wiatr rzucony popiół.
Więc dobrze okruch szczęścia dostać,
umiejąc fałsz od prawdy dzielić.
I życie szczere mieć i proste
jak uścisk...
Na zewnątrz noc. Goreją gwiazdy,
Na zewnątrz noc. Goreją gwiazdy, Kartki i listy Kim jesteś? Ręki twojej gest
żandarmów ostry krzyk w ciemności,
aeroplanów twardy warkot
i dziki tupot, jęczy bruk
deptanych ulic, płoną stepy
i jak potopu gniewną falą
pulsuje noc zwycięzców krzykiem:
to wiek, nasz wiek, przeklęty wiek
rzuca wezwanie przyszłym wiekom...
A przecież tylko to ocali
nasz czas od zguby i od zemsty
przyszłych dni grozy i rachunku
i tylko to na brzeg wyrzuci,Korespondencja
układam, piszę,
patrzę uważnie
w białe klawisze,
patrzę w klawisze,
ostrożnie biję:
"Najmilsza, odpisz,
jeżeli żyjesz,
a jeśli zmarłaś,
to trochę trudniej,
lecz będę szukał
długo i żmudnie,
jakoś cię znajdę,
przyjdę z pomocą,
nie martw się, miła,
trzymaj się mocno."
"Słuchaj kolego,
że piszę, daruj,
nic nie wiedziałem,
że już umarłeś.
Szukam cię próżno
W całej Europie.
Zginąłeś w Bredzie?
No, popatrz, popatrz..."
"Dali mi adres,
pisać pośpieszam.
Przeżyłem. Jestem
w Monachium, w Rzeszy.
Niesprawiedliwie
na mnie wypadło,
żem nie był z wami
na barykadach,
chłopcy-poeci,
wciąż myślę o was,
jakże mi brak jest
waszego słowa,
słowa co grozą
duszę oplata,
jak straszne oczy
nie z tego świata,
słowa, co było
mrokiem i blaskiem."
Adres: grób wspólny
w Ogrodzie Saskim.
"Rzucam na ślepo
ten list jak w studnię.
Jakże tam w kraju?
Czy są już studia?
Pewnie już jesteś,
tak sobie myślę,
co najmniej dr phil.
albo magister.
Pewnie masz mnóstwo
społecznej pracy?
Jakże tam teatr?
Jakże Witkacy?
Jakże tam proza?
Ech, przyjacielu,
mógłbyś mi przysłać
jakąś nowelę.
Rzucony ślepo
jak pocisk w przestrzeń
czekam na listy,
tęsknię do wierszy,
które przyniosą
minioną młodość.
Napisz mi, Staszku,
i miej się dobrze.
Wiem, że dostanę
kartkę od ciebie
gdy tylko ciebie
z gruzów odgrzebią."
Kartki i listy
układam, piszę
patrzę uważnie
w białe klawisze,
siedzę nad nimi
z schyloną głową.
Jeszcze coś trzeba.....
Choć jedno słowo....
Siedze nad nimi
głuchym wieczorem....
Trzeba mi odejść....
Pora już, pora.....Kim jesteś? Ręki twojej gest
i uśmiech drżący w cieniu ócz
znam i nie mogę w sobie kształtu
odtworzyć, jakbym szedł ulicą
tak dobrze znaną, że mi patrzeć
na domy bliskie i otwarte
na oścież oczom nie potrzeba.
A później: skąd przyszedłem tu?
w zdumieniu pytać. Tak i ty
bliska mi jesteś i tak znana,
że słowem ciebie nie ogarnę
ani obrazem, tylko czuję
w sobie idący czar od ciebie,