Korespondencja
Kartki i listy I tak zostałaś : przechylona Gdy mówię : jesteś moją Muzą, Na zewnątrz noc. Goreją gwiazdy, Staszku, mój przyjacielu,
układam, piszę,
patrzę uważnie
w białe klawisze,
patrzę w klawisze,
ostrożnie biję:
Najmilsza, odpisz,
jeżeli żyjesz,
a jeśli zmarłaś,
to trochę trudniej,
lecz będę szukał
długo i żmudnie,
jakoś cię znajdę,
przyjdę z pomocą,
nie martw się, miła,
trzymaj się mocno.
Słuchaj kolego,
że piszę, daruj,I tak zostałaś
i z półuśmiechem pożegnania
na drżących wargach. Jak na scenie,
gdy rola ma się ku końcowi,
smęt w słowach brzmi aktora-smutek
spojrzeniem mi podałaś. Może
to tylko błysk był skośny słońca
od ócz odbity? Może prawda
jest tylko chwilą, która mija,
refleksem słońca tak rozpierzchłym,
jak twoja twarz w pamięci mojej...Moja droga
rwą włosy z głowy : idiota,
a nie poeta patriota.
A kiedy wołam : wróć, zgubiona,
klną w żywy kamień :drań skończony,
kocha się, gdy ojczyzna kona.
A ja naprawdę już nie mogę
i nie chcę nawet, gdybym mógł,
ja się przed poetami korzę,
którzy chuchając w iskrę Bożą
kładą do kraju prostą drogę.
Lecz ja cóż : błądzę po bezdrożach
i ciebie...Na zewnątrz noc. Goreją gwiazdy,
żandarmów ostry krzyk w ciemności,
aeroplanów twardy warkot
i dziki tupot, jęczy bruk
deptanych ulic, płoną stepy
i jak potopu gniewną falą
pulsuje noc zwycięzców krzykiem:
to wiek, nasz wiek, przeklęty wiek
rzuca wezwanie przyszłym wiekom...
A przecież tylko to ocali
nasz czas od zguby i od zemsty
przyszłych dni grozy i rachunku
i tylko to na brzeg wyrzuci,Muzyka sfer
minionych dni coraz więcej,
co dzień powtarza się gra odpływu światła i cienie falami do stóp
podchodzą,
jak bluszczem pną się pod okna
i chwieją drzew koronami.
Ty przecież wiesz, że dno nieba,
ziemię depczący,
jakże możemy znać lśniącą powierzchnię?
Gdzie...